Okręgowy sąd lekarski
Nietrzeźwy na dyżurze: niezbadane dzieci
Lekarz na dyżurze nocnej opieki był nietrzeźwy; u dwojga chorych dzieci zaniechał pełnego badania i rozmawiał z ojcami na korytarzu.
Co ustalił sąd
Lekarz w trakcie specjalizacji dyżurował w nocnej i świątecznej opiece zdrowotnej. Wieczorem przyszli dwaj ojcowie z chorymi dziećmi (gorączka, ból gardła, kaszel). Lekarz rozmawiał z nimi na korytarzu: dziewczynce zalecił herbatę, leżenie i coś z apteki, odmówił osłuchania i obejrzenia gardła; chłopcu tylko przyłożył dłoń do czoła. Żadnego dziecka nie przyjął do gabinetu i nie sporządził dokumentacji.
Jeden z ojców zawiadomił policję. Badanie wydychanego powietrza wykazało 0,58–0,59 mg/l alkoholu. Następnego dnia, po konsultacji w nocnej i świątecznej opiece, u dziewczynki rozpoznano ostre zapalenie krtani i tchawicy, a u chłopca ostre zapalenie oskrzeli.
Prokuratura umorzyła dochodzenie o narażenie pacjentów — biegła uznała uchybienia za bezskutkowe: nie naraziły dzieci na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Lekarz przyznał się tylko do nietrzeźwości; twierdził, że ojciec „wymuszał antybiotyki”. Na rozprawę się nie stawił.
